Odbitki tradycyjne czy albumy? Co wolicie? Odkąd więcej czasu poświęcam na prowadzenie bloga i swojej strony tym więcej różnych dylematów mnie nachodzi. Na przykład po głowie kołacze mi się szereg pytań dotyczących produktów fotograficznych. Czy warto inwestować i drukować albumy fotograficzne? Przecież za znacznie mniejszą cenę mogę wywołać dowolne zdjęcie w labie. Czym różni się album z elastycznymi kartkami od tego z twardymi poza samą ich grubością? Gdybym nie przeanalizowała tej sprawy dogłębnie, pewnie teraz usilnie namawiałabym Was wyłącznie na typowe produkty drukowane i nakłaniałabym do rezygnacji z odbitek tradycyjnych. Ale teraz nie do końca się z tym zgadzam. Już wyjaśniam dlaczego.
Odbitki tradycyjne – zalety
Tradycyjne odbitki drukowane były od zawsze. Sama mam ich w domu całą masę. Poniewierają się dosłownie wszędzie. W szufladach, ramkach na zdjęcia, książkach. Oczywiście mam też pudełeczka ze zdjęciami oraz albumy. W sumie to kto ich nie miał? Pamiętacie te z kieszonkami? Założę się, że każdy ma taki w domu chociaż jeden. Ja miałam też taki, w których zdjęcia można było przyklejać i zasłaniać taką folią. Z czasem klej wysechł, pożółkł i musiałam go wymienić. Mam też tradycyjny album do wklejania zdjęć. Piękny, nie ukrywam. Mamy w nim stare zdjęcia rodziny. I trochę takich z ostatnich lat.
Drukując zdjęcia wracam zawsze wspomnieniami do dawnych czasów. Mam do nich sentyment. Ale tak naprawdę trudno jest mi znaleźć jakąś konkretną zaletę drukowania takich właśnie zdjęć. Na pewno:
- Są przydatne jak chcemy komuś jedno podarować.
- Lub poręczne by zabrać je gdzieś ze sobą (choć teraz wszystko wszyscy mają w telefonach).
- Na pewno są też niezbędne w przypadku tworzenia z nich dekoracji na ścianie. Książki czy albumu raczej do ramki nie wsuniemy.
- Wywołanie odbitek jest z pewnością tańsze od całej książki czy albumu.
Ale tak po prostu drukowanie kilkudziesięciu czy kilkuset zdjęć nie wydaje mi się dobrym rozwiązaniem. Choć nie ukrywam, że bardzo je lubię.
Odbitki tradycyjne – wady
Na pewno jedną z wad tradycyjnych odbitek jest problem z ich przechowywaniem. Jeśli mamy takie zdjęcia, musimy mieć także albumy do ich umieszczania. Bo przecież oglądanie tak po prostu fotografii trzymając je w rękach nie jest zbyt wygodne. Przy większej ilości zaczynają nam się one ślizgać w dłoni. Poza tym odwieczny problem by nie poodbijać na nich palców. I… jeśli nie pilnujemy porządku jakieś może nam się zawieruszyć.
Tak więc należy je gdzieś umieścić. Ale gdzie? W pudełeczku? Ok. Tylko, że tak jak wspomniałam wcześniej – ich oglądanie sprawia już niewielką trudność. W albumach kieszonkowych nawet najpiękniejsze fotografie nie prezentują się najlepiej. Więc może tradycyjny? Tu prowadzenie takiego albumu wymaga też czasu. Trzeba te zdjęcia ładnie w nim rozmieścić, wszystko powklejać.
A jeśli poza zdjęciem chcielibyśmy mieć w nim także jakieś inne wspomnienie? Na przykład datę jego wykonania? Albo historię z nią wiązaną? Hm… Z tym już większy problem. Oczywiście są tacy, którzy mają talenty plastyczne i pewnie potrafią z takich albumów zrobić istne dzieło sztuki. Ale nie każdy je ma. I nie każdy ma ochotę nad tym się pochylać. Wspominałam także o tym, że takie wywołane zdjęcia są tańsze. Ale jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że chcielibyśmy je gdzieś zaprezentować, to do tego kosztu musimy doliczyć także cenę albumu. Te tradycyjne nie należą do taniutkich więc… myślę, że sumując wyjdzie na to samo…
Albumy – zalety
Powiem Wam, że zalet takiej formy przechowywania wspomnień widzę naprawdę sporo. Może właśnie dlatego jestem ogromną zwolenniczką drukowania książek i albumów. Zaraz wypiszę Wam tu wszystkie plusy, które widzę. Ciekawa jestem, czy się ze mną zgodzicie.
- Albumy ze zdjęciami są na pewno łatwym sposobem przechowywania wszystkich fotografii. Bowiem wszystkie są w jednym miejscu i na pewno żadne nie zginie.
- Mamy kontrolę nad kolejnością ich oglądania. Po wydrukowaniu nie ma szans na jakąkolwiek zmianę, więc osoba oglądająca ma przedstawioną historię tak jak tego chcieliśmy.
- Ogromną zaletą jest personalizacja tych produktów. Jeśli chcemy komuś te zdjęcia podarować, możemy w takiej książce wpisać dedykację. Jeśli zdjęcia dotyczą jakiegoś wydarzenia możemy poza zdjęciami dodać teksty ze wspomnieniami lub opisem konkretnych miejsc i osób.
- Fajne jest to, że chcąc komuś pokazać zdjęcia z danego wydarzenia, bez kłopotu odnajdujemy to czego szukamy. Mając fotografie wywołane jest już zdecydowanie trudniej. No chyba, że każdy rodzaj zdjęć trzymamy w osobnym odpowiednio oznaczonym pudełku. Bo mając je w albumach, zazwyczaj zapełniamy je do końca, tak by nie tracić żadnej strony. Nie mamy do każdego rodzaju zdjęć osobnych albumów. W przypadku fotoksiążek to nie problem. Wywołujemy bowiem każdy rodzaj fotografii w osobnej książce. Możemy spersonalizować okładkę, na której nadamy konkretny tytuł. Jest zatem łatwiej nad tym zapanować.
- Projektując fotoksiążkę lub album możemy trochę zaszaleć. Umieszczamy w nim bowiem fotografie w różnym formacie. Jedno zdjęcie może być większe inne mniejsze. Jedno może być prostokątne, drugie kwadratowe. Przy tradycyjnych odbitkach już byłoby trudniej. Musielibyśmy wywoływać zdjęcia w różnych formatach. Raczej nikt tak nie robi…
- Mamy sporą gamę różnych wzorów okładek, formatów książek, szablonów wewnątrz. Książki i albumy możemy dopasować do siebie. Do naszego gustu i zdjęcia zawsze prezentują się pięknie. Nie musimy martwić się, że coś nam odpadnie bo wyschnie klej itp.
Myśląc o tym poście miałam w głowie więcej tych zalet. Teraz nie pamiętam wszystkich. Najwyraźniej były mało istotne. To co najważniejsze – wypisałam.
Albumy – wady
Czas zatem na wady, bo nie ma nic bez wad.
- Książki i albumy są z pewnością droższe od zwykłych odbitek. Nawet najtańsza fotoksiążka kosztuje kilkadziesiąt złotych. Wywołując zdjęcie (nie biorę pod uwagę opakowania, w którym będę je przechowywać) zapłacę kilka złotych.
- Drukując fotoksiążkę lub album musimy od razu wywołać cały zestaw zdjęć. Tu nie da się wywołać tylko jednego czy dwóch.
- Jakoś wydruku zdjęcia w albumie lub książce wiążę się z większą ceną. Chcąc mieć super jakość musimy zainwestować więcej pieniędzy. Ale według mnie – naprawdę warto!
Podsumowanie
Gdy zaczynałam pisać ten artykuł w głowie miałam już zakończenie wychwalające fotoalbumy, które tak uwielbiam. Byłam przekonana, że odbitki tradycyjne wypadną blado na ich tle. Tymczasem okazuje się, że wcale tak nie jest. Patrząc na powyższe zestawienie dochodzę do wniosku, że obie formy wydruku naszych wspomnień mają wiele zalet i wad. W sumie chyba wszystko zależy od tego, co chcemy z naszymi zdjęciami zrobić i na czym nam zależy.
Jeśli mamy zamiar wywołać ich dużą ilość na pamiątkę – fotoksiążki i albumy są super rozwiązaniem. Jeśli ich przeznaczenie jest zupełnie inne – pewnie sięgniemy po tradycyjne odbitki. Tak czy inaczej fajnie, że żyjemy w takich czasach, że wszystkie te rzeczy mamy na wyciągnięcie ręki. Teraz tylko musimy wziąć pod uwagę nasze potrzeby i działać!
Zarówno odbitki tradycyjne w różnych formatach jak i przeróżne albumy z możliwością dowolnej personalizacji drukuję w Crystal Albums. Mam wtedy pewność, że są to produkty z górnej półki. Gorąco zachęcam do zapoznania się z moją OFERTA.

Może to też Cię zainteresuje?

Back to Top